Zaczął się nowy rok. Miejmy nadzieję, że dużo bardziej udany aniżeli poprzedni.
Na razie piłkarze Carbo Gliwice przebywają na urlopach. Za dwa tygodnie spotkają się na pierwszym treningu.
A my na naszej stronie internetowej nadrabiamy zaległości. Obie dotyczą meczu ostatniej kolejki rundy jesiennej - Carbo kontra Jedność Przyszowice. Otóż na boisku padł wynik 1:4, ale Okręgowy Związek Piłki Nożnej w Katowicach zweryfikował rezultat jako walkower dla ekipy Jedności (0:4). Na murawie bowiem wystąpił nieuprawniony zawodnik. Chodzi o bramkarza Carbo Kamila Młocka, który nie zdążył na pierwszy gwizdek sędziego i wszedł między słupkami w trakcie pierwszej połowy. A zdaniem Wydziału Gier Śląskiego Związku Piłki Nożnej zawodnik nie miał takiego prawa. Bo jeżeli czyjeś nazwisko znajduje się w protokole meczowym, to ten piłkarz musi być obecny od pierwszej minuty na murawie bądź ławce rezerwowych. A Młocek przez lwią część pierwszej połowy pędził z Opola, aby zdążyć na mecz... - Decyzja Wydziału Gier jest o tyle dziwna, że sędziowie zgodzili się na taki wariant, jaki miał miejsce. Od początku wiedzieli, że nasz golkiper pojawi się w trakcie trwania meczu. No ale nie rozpaczamy, bo czy przegrywamy 1:4 czy 0:4 jest bez znaczenia - mówi Jan Jonda, kierownik drużyny Carbo.
Z kolei w trakcie przerwy wspomnianego meczu miała miejsce sympatyczna uroczystość. Prezes klubu Tomasz Rudzki podziękował za kilka lat pracy w Carbo trenerowi Piotrowi Szendzielorzowi, który z drużyną rozstał się w lipcu. Szkoleniowiec, pod wodzą którego Carbo zanotowało awans do IV ligi, otrzymał pamiątkowy puchar i bukiet kwiatów.
Błażej Kupski
 Miła uroczystość, która świadczy o tym, że w Carbo Gliwice ludzie rozstają się z klasą.
 Zarząd KS Carbo, rzecznik prasowy Błażej Kupski, trener Piotr Szendzielorz.
|