W minioną sobotę Carbo Gliwice rozgrywało wyjazdowy mecz z Rachowicami. Przez większość meczu gliwiczanie byli równorzędnym przeciwnikiem dla wyżej notowanych rywali. Podopieczni Jacka Rudzkiego stworzyli też kilka okazji do zdobycia bramki. Niestety, z boiska zeszli pokonani. Gospodarze, których prowadzi były długoletni piłkarz Carbo Adam Piechocki, wygrali 2:1. Jedynego gola dla gości zdobył w 90 minucie Tomasz Czech.
 W barwach PA Nova Wiewióra sięgnął‚ po tytuł mistrza kraju.
Zaskoczeniem był skład zespołu Carbo. Jacek Rudzki w podstawowej jedenastce wystawił m.in. Romana Wieczorka i Sebastiana Wiewiórę. - Znamy się z trenerem Rudzkim bardzo długo, przyjaźnimy, więc kiedy mnie poprosił, abym pomógł drużynie, to nie potrafiłem odmówić - tłumaczy ten ostatni.
Do Carbo wróciłeś po kilku latach. Grałeś w Ostropie, kiedy klub występował w III lidze. Teraz ponowny debiut zaliczyłeś w meczu z Rachowicami, a przed nami jeszcze jeden mecz w rundzie jesiennej. Zostaniesz zatem na wiosnę?
Raczej nie. Powiem szczerze, że zastanawiam się nawet nad kolejnym meczem... Bo dużo się tutaj pozmieniało, ja raczej nie pasuję do tej drużyny...
Czemu? Chodzi o wiek? Owszem skład jest bardzo odmłodzony, średnia wieku to 20 lat, ale tacy piłkarze jak Ty są temu zespołowi potrzebni! Jako 33-latek służysz radą, doświadczeniem, możesz wiele nauczyć młodszych kolegów...
Może i tak, ale nie zawsze są tacy, którzy chcą słuchać...
Brak Ci wiary w ten zespół? Sądzisz, że z tej „mąki chleba nie będzie”?
Nie wiem... Krótko znam tych chłopaków... Mają spore umiejętności, ale potrzebują autorytetu, który do nich przemówi. Na razie każdy z nich ma duże mniemanie o sobie, a nie wie, co to jest drużyna, kolektyw, zespół...
Czyli trener Jacek Rudzki podjął się karkołomnego zadania? Decydując się na prowadzenie Carbo porwał się z „motyką na słońce”?
Kiepskie wyniki Carbo to nie jest wina trenera! Jacek podjął się czegoś bardzo trudnego i należy to docenić… Nie obiecywał przecież, że będzie walczył o awans! Największy problem polega na tym, że nie wiadomo jak trafić do chłopaków.
Ale porównując Carbo z początku jesieni, a teraz, gołym okiem widać postęp. Jeszcze niedawno gliwiczanie przegrywali 0:6, 1:7. Teraz nie tracą tyle goli, w meczu z Gwarkiem Zabrze zanotowali remis, z Rachowic też mogli wywieźć „oczko”.
Procentuje dobra robota trenera. Gdyby tylko piłkarze poważniej podchodzi do gry w piłkę… Bo z tego co obserwuję, to niektórzy zawodnicy futbol traktują jako „dodatek” do innych spraw. Ot, żyją czymś innym, a jak mają chwilę wolnego to idą sobie „pokopać”... Odpowiednie podejście do sportu to podstawa.
A jak oceniasz swoją formę? Powrót po latach uznasz za udany?
Na trawie nie grałem chyba z sześć lat… Obecne Carbo to inny świat, niż kiedyś, kiedy tutaj występowałem w IV czy III lidze. A co do mojej formy, to ja już pewnego poziomu nie przeskoczę. Nie te lata...
rozmawiał: Błażej Kupski
|
 Sebastian Wiewióra sprzed paru laty, kiedy grał w Carbo w III lidze. Wiewióra wiele sukcesów odnosił w futsalu. |